Wdzięczność

Zdjęcie: Nine Koepfer, Unsplash

Podobno wdzięczność to klucz do szczęścia. Brzmi to trywialnie, można tak przecież powiedzieć o wielu innych rzeczach. Dla kogoś takim kluczem mogą być pieniądze, aż do chwili, gdy zrozumie, że „są na tym świecie rzeczy, których nie można kupić”. Dla innych może nim być miłość, przyjaźń czy ogólnie dobre i głębokie relacje z innymi (nota bene, na to właśnie wskazują długoletnie badania Uniwersytetu w Oxfordzie, w których śledzone były życiowe losy absolwentów). Nieraz jest to zdrowie czy brak większych problemów. Jak wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia (a nieraz również od życiowego doświadczenia). Można mieć dużo i wciąż więcej, a cały czas widzieć tylko to, czego brakuje. A można mieć mało, a z czasem nawet coraz mniej, a wciąż cieszyć się i być wdzięcznym za to, co się ma. Mojej mamie, chorej na ciężką demencję, nieraz włącza się tryb narzekania na to, jak bardzo jest nieszczęśliwa i jak wielu rzeczy nie może robić. Próbuję stawiać ją trochę do pionu, pytając, czy wolałaby leżeć w łóżku, bo przecież wciąż może chodzić; czy wolałaby być karmiona kroplówką, bo przecież wciąż może jeść normalnie; czy wolałaby cierpieć na jakąś śmiertelną i bolesną chorobę, bo jednak wciąż może żyć w miarę komfortowo, choć zdana na opiekę innych jak małe dziecko. „No faktycznie” – odpowiada z cieniem refleksji w głosie i przestaje się skarżyć. Przynajmniej na jakiś czas. Jeśli potrafimy dostrzegać całe dobro, które nas otacza, którego doświadczamy od innych, jeśli smakujemy każdy jego okruch, wtedy nasze serce wypełnia właśnie poczucie radości i wdzięczności. To, że obudziliśmy się rano, a wieczorem wszyscy cali i zdrowi wróciliśmy do domu. To wcale nie jest oczywiste i nie wszyscy mieli dziś takie szczęście. To, że mamy dwie ręce i dwie nogi, możemy pracować, codziennie podejmując nasze obowiązki. Są tacy, którzy bez wahania by się z nami zamienili, oglądając miesiącami świat zza szpitalnej szyby. To, że nasz umysł działa sprawnie, że jesteśmy w stanie ogarnąć różne sprawy. Jak długo jeszcze? Ciągłe zamieszanie i kłótnie między dziećmi? Jak dobrze, że mamy dzieci! Wiele kobiet nie doświadczy nigdy tego – trudnego nieraz, to prawda – szczęścia. Ciągły bałagan w domu i wrażenie niekończącej się walki z żywiołem? Boże, dziękuję Ci, że mam dom, taki czy inny, ale cały, niezniszczony bombami i dający bezpieczne schronienie. Awaria prądu? Warto dziękować za to małe w sumie umartwienie i za to, że na co dzień możemy korzystać z dobrodziejstw cywilizacji. Każdy dzień, razem ze wszystkimi swoimi wyzwaniami i komplikacjami, jest wielkim darem, za który warto dziękować i w tym sensie wdzięczność na pewno jest kluczem, który otwiera drzwi do szczęścia.

Anna Wardak

Felieton ukazał się w tygodniku „Idziemy”

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

0