Rivus, czyli rzeka

Zdjęcie: Juliane Liebermann, Unsplash

Rywalizacja – od łac. rivus, czyli rzeka. Po drodze jest jeszcze forma rivalis oznaczająca osobę walczącą z kimś o dostęp do wody. I tu luźne elementy zaczynają układać się w spójną całość. Mówiąc o relacjach między rodzeństwem, często używamy przecież tego słowa. Wprawdzie dziś w grę nie wchodzi fizyczna eliminacja, nie trzeba też walczyć o pożywienie czy życiową przestrzeń – choć wspólny pokój często stanowi zarzewie konfliktów, a „własny kawałek podłogi” jest zawsze towarem pożądanym. Są jednak inne zasoby, bez których dzieciom trudno jest przetrwać. To miłość i uwaga rodziców. Bracia, siostry – często najdłuższa relacja w życiu, więź której się nie wybiera, choć z drugiej strony mocna jak niewiele innych. Kłótnie, bitwy, skarżenie to powód frustracji wielu rodziców, bezradnych albo zmęczonych ciągłym godzeniem dzieci, rozwiązywaniem ich problemów, dociekaniem, kto pierwszy zaczął i dlaczego… Stop! Trzy kroki, aby odwrócić bieg tej rwącej rzeki to: dystans, długomyślność i dobry humor. Dystans, czyli nie angażować się emocjonalnie w konflikty dzieci, nie wchodzić z nimi w sprzężenie emocjonalne powodujące, że ich złe emocje udzielają się nam i vice versa, przez co wzajemnie się nakręcamy. W tej relacji to my musimy być dojrzalsi, pokazywać dobre wzorce zachowań, zamiast wkraczać do akcji z własną porcją złości i frustracji. Długomyślność to myślenie daleko do przodu. Rodzice mówią nieraz, że ponieśli klęskę, bo ich dzieci biją się i kłócą. Po latach o wiele ważniejsze okaże się jednak to, co my robiliśmy w tej sytuacji. Kiedyś żadne z naszych dzieci nie będzie z bólem wspominało, że codziennie tłukło się z bratem, za to doskonale zapamięta, że mama zawsze brała jego stronę. Warto też pamiętać, że rodzina jest pierwszą szkołą budowania i docierania się relacji. Nie wkraczajmy bez potrzeby w konflikty między dziećmi, lecz dajmy im szansę nauczyć się je rozwiązywać. Zdolność dogadywania się z innymi to cenna życiowa umiejętność. Zamiast narzucać rozwiązania, można powiedzieć: oczekuję, że ustalicie i powiecie mi, jak zamierzacie rozwiązać ten problem. Każda taka sytuacja, jeśli tylko zachowamy się dojrzale: z dystansem, długomyślnością i poczuciem humoru – to krok w drodze ku dobrym relacjom naszych dzieci w przyszłości. Ich ciągła rywalizacja faktycznie kojarzy nam się nieraz z rwącą rzeką lub nawet wzburzonym morzem, które nas zalewa. Ale dla nich to przecież naturalny poligon budowania relacji z innymi. To co możemy zrobić jako dowódcy tej rozkołysanej łajby, to w krytycznych momentach pewnie trzymać ster własnych emocji, uzbrojeni w kapok dystansu, długomyślności i poczucia humoru, które nie pozwolą nam pogrążyć się w otchłani.

Anna Wardak

Felieton ukazał się w tygodniku „Idziemy”

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

0